wpadłam w malinowy amok.
czwartek, 5 lipca 2012
środa, 4 lipca 2012
wtorek, 3 lipca 2012
146.
dzisiejszy dzień był zielony.
za sprawą deszczu zieleń dominuje za oknem.
popołudnie a właściwie wieczór zdominował temat zielonej herbaty.
dziś było więcej magii.
najbardziej niesamowicie wyglądało jeszcze przed wszystkimi atrakcjami gdy Pan wykonujący całą ceremonię "trenował na sucho".
wszyscy zbierali się w sali przed wykładem (najpierw był wykład na temat, potem w mniejszych grupach oglądaliśmy ceremonię), głośno, ludzie gadają, chodzą, moszczą się w siedzeniach, jeszcze jakieś poprawki techniczne itp a tam w dłoniach mimo że puste widać było czarkę, widać było chusteczkę (której nazwa mi umknęła) ...
każdy gest na miejscu.
miałam wrażenie że wokół tego człowieka jest cisza.
niesamowity widok.
.....
i wszędzie kwitną lipy..
i też na zielono.
i kolacja w ulubionej zielonej miseczce też bardzo zielona :)
poniedziałek, 2 lipca 2012
145.
Byłam dziś na warsztatach :)
dokładny opis - TU
rozbroiła mnie aplikacja podpowiadająca jak herbatę zaparzyć.
nie ma to jak połączenie tradycji z nowym ;>
całkiem przypadkiem trafiłam na stolik przy którym pokazywał co i jak Mistrz ceremonii Gishio Horiuchi
a jak przyszła na mnie pora to oczywiście się zestresowałam ;)
o właśnie szukam gdzie czarka ma twarz
gadam sobie pod nosem ;>
pysznie.
(pięknie dziękuję za zrobienie mi tylu fotek!! ;>)
ciut zabrakło mi magii.
choć przy tak krótkim czasie, w takich warunkach chyba nie można było jej stworzyć.
bardzo się cieszę że tam byłam.
jutro jeszcze też czekają atrakcje.
:)
a w ogródku kwitnie lawenda...
i funkie.
:)
piątek, 22 czerwca 2012
144.
dzisiejsze zdjęcia (poza ostatnim) to efekt eksperymentu. nie mam obiektywu którym mogłabym takie zdjęcia robić więc się bawię. efekty nieostre, niedoskonałe ale mnie bawią :)
spotkanie z najgroźniejszym drapieżnikiem w ogródku.
(nici z dyni, nici z cukini... przegrały... najpierw pod naporem deszczu potem dobiły je ślimaki)
na koniec spotkanie .... po którym okazało się że moje ulubione kalosze niestety przegrały ...
(tym razem nie bitwę ze ślimakiem lecz zwyczajnie, z czasem)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































